Nie przegap

Tibia – zadecyduj kim grasz

Przez: Michał Krupiecki na 21 stycznia 2012

Co jest podstawowym aspektem podczas wojny? Oczywiście gangowanie. Open Battle żadko się udają, gdyż każdy z cieniasów po prostu się boi otwartej, walnej bitwy. Wolą sobie stać gdzieś podczas akcji, blokować przejście czy w przypadku przewagi liczebnej nawalać SDkami. Jednak czy coś takiego jak honor pozwala na gangowanie?
Szczerze mówiąc nie można mówić o honorze podczas wojny.. po prostu przyjęła się taka forma.. a przynajmniej ja zawsze miałem właśnie z taką wojną styczność. Ciągłe gangowanie przeciwników, nie pozwalanie im expić. Wojna zwykle ZACZYNA się właśnie gangiem na kogoś.. jakiś powód musi być. Żadko kiedy dwie gildie po prostu ustalają, że będą ze sobą walczyły. Chociaż raz miałem taki przypadek – mój lider postanowił wypowiedzieć wojnę panującej gildi. Nie wpadaliśmy po nich, po prostu ustawiliśmy sięna OB., które oczywiście przegraliśmy.. ale nie bez strat przeciwnika. Wynik był bodajże 48 do 30.. czyli nie było tak źle, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że było nas prawie dwa razy mniej z mniejszymi lvlami. Ale ja lubięwalczyć w mniejszości.. moja ekipa to tak zwane OGARY i wolę jednego ogara niż dwóch wyższo-lvlowych cieciów nie potrafiących rzucić magic walla. Definitywnie jestem typem wojownika a nie podróżnika. Nie lubię zwiedzać nowych miejsc, odkrywać questów czy generalnie łazić po mapie. Moja postać raczej siedzi na expowisku, czasami stoję w domku i czekam na sytuację do walki. Szybka podróż na statek, płynę gdzie trzeba i zaczynamy akcję.Może i nie jest to w klimacie MMORPG, ale lubię taki styl gry i tak właśnie będę grał.. aż mi się nie znudzi. No, chyba, że CIP Soft wymyśli jakąś naprawdę fajną miejscówkę wartą zwiedzenia. Jasne, odwiedzam różne miejsca, ale nigdy jako członek pierwszej ekipy. Raczej nie lubię nic kombinować. Questy tak samo – czekam, aż ktoś inny zrobi żeby dostać solucję. Szkoda mi czasu na bieganie po mapie i gadanie z NPCami, bo przecież ten czas mógłbym poświęcić na wbicie kolejnego lvla, zdobyciu pieniędzy na kilka BPków SD czy po prostu na zabicie kogoś. Takie życie, taka gra – Tibia uzależnia.
Do rymu i prawdziwe, prawie jak prawdziwy rap : D Na wojnie czuć adrenalinkę.. podczas zwiedzania niekoniecznie. Znaczy czuć, ale mała szansa, ze zginiemy. Jeżeli jesteśmy tankiem – nie ma problemu, mamy leczących gości gotowych w każdej chwili nas uleczyć(lub powiedzmy sobie szczerze – jesteśmy ustawieni na leczenie na bocie.. więc nie ma ryzyka, chyba, że potwór zajebie nam kombo..) Podstawowymi aspektami Tibi jest oczywiście.. co ? Expienie? A może skilowanie? Wszystko zależy od gracza i oczywiście profesji. Moim zdaniem powinno być tak – paladyn czy knight zanim wbiją jakikolwiek lvl na mainie powinni skupić się na wbiciu sensownych skilli. Albo inaczej – wychodzimy na main, skilujemy do 30 – 40 skilla, wbijamy powiedzmy 20 lvl.A potem już cały czas trenujemy.
Jak wbijemy te 70 – 80 (zależy od uporu) to można się wziąć za expienie – wychodzi ono szybko i zaoszczędzamy w ten sposób sporo czasu. A w przypadku maga czy druida? No cóż, te postacie jednak nie powinny tracić czasu na cokolwiek poza expieniem. Robienie run? No cóż, czasami niby można, ale i tak uważam to za stratę czasu. Lepiej wziąć jakaś lekką broń i uderzyć na trolle czy cokolwiek innego. Robimy runki, przy okazji sobie dobijamy lvl i zdobywamy złoto. Ale to oczywiście jest uczciwy sposób ;)) Ja osobiście preferuję expienie na bocie, potem robienie runek na bocie.. potem znowu expienie na bocie. Ale ja jestem „zasranym boterem” jak mnie lubią nazywać inni gracze. Taaa, zupełnie, jakby oni grali uczciwie a ja bym oszukiwał. No ale cóż, taka prawda o Tibi – niektórzy grają uczciwie, reszta oszukuje. Ale tak jest ta gra zrobiona – bez oszukiwania to katorga.

O Michał Krupiecki

Kocham pisać artykuły o wszystkim !